Głos Wybrzeża, 2001-12-05 Erotyka w sztuce Venus na Suchaninie Mężczyźni rządzą światem, mężczyznami zaś rządzą kobiety. Takie oto zdanie dobrze ilustruje wernisaż fotograficzno-poetycki "Venus" (erotyka w sztuce), który odbył się w Promocyjnym Klubie Muzycznym na Suchaninie. Na początku nie wydawało się to takie oczywiste. Całość jakby niespójna, pękająca w szwach, ale zmuszająca do refleksji. Pierwsze prezentacje kontestowały hollywoodzki wizerunek kobiety - silikonowego króliczka z rozkładówki. Wiersze Moniki Czerniewskiej ilustrowane były slajdami autorstwa Jana Gackowskiego z jej... aktami, które przypominały bardziej zdjęcia z pikniku w lesie niż fotografię erotyczną. Poezje były apoteozą miłości, jednak nie pomiędzy królewiczem a księżniczką, ale miłości zwykłej kobiety, o nieco już niemodnej fryzurze, do dominującego mężczyzny, od którego w łóżku często czuć wódką. Jednak miłość ta "jest pancerzem", który pomaga wędrować przez życie, nie zaś bajkowym romansem na chwilę. Potem przedstawiono czarno-białe zdjęcia Aleksandry Smulskiej - kobiety zafascynowanej swoją ciążą. Fotografie są wykonane z grubym ziarnem, wysokokontrastowe, widać na nich wszystkie niedoskonałości ludzkiego ciała. Niedociągnięcia natury - przebarwienia skóry, fałdy tłuszczu wyeksponowane w sposób niespotykany w ilustrowanych miesięcznikach. Zdjęcia jednak mają charakter i silę oddziaływania. Następny wernisaż, autorstwa trojga fotografików - Magdy i Sławomira Żurawskich oraz Ewy Abramczyk, był znowu inny. Na ścianach wyeksponowano akty dwóch smukłych, długowłosych studentek w kompletnym negliżu, baraszkujących na niezwykle plastycznej łące w Stawiskach. Zdjęcia w klasycznej estetyce oświetlone miękkim lipcowym słońcem. Te same dziewczyny zobaczyliśmy także w powiększeniu, na przezroczach okraszonych tańcem erotycznym. Kolejną prezentacją były pejzaże Magdy Abramczyk, na których nie ma już oczywiście nagości. Jest za to kobieca wrażliwość na otaczające piękno. Na jej zdjęciach widać zachwyt, zachłyśnięcie się światem utrwalanym na negatywie. Są zaorane pola, wschody i zachody słońca, ciężkie, nasączone rosą pajęczyny. Wszystkie prace wystawione na wernisażu nosiły na sobie piętno kobiecości. Nie jednak stereotypowego jej wycinka, ale całego spektrum możliwości płci pięknej. Dlaczego piętno? Otóż szczególnie wyraźnie widać to w pracach, których autorami byli mężczyźni, wyraźnie i bezgranicznie zafascynowani kobietą jako muzą, natchnieniem, a także kobiecą wrażliwością, wreszcie kobietą portretowaną w ich twórczości. Wiersze Grażyny Kujaszewskiej i Jolanty Nowakowskiej zatopione w mężczyźnie, napisane zostały w hołdzie pościelowej erotyce, czułości i pieszczotom. Liryka autorek jest bardzo impresyjna, zwiewna, czasem naiwna, bowiem miłość nawet najbardziej dorosłemu i dojrzałemu człowiekowi jest w stanie zawrócić w głowie. Artystą, będącym klasą sam dla siebie, okazał się Adam Matuszewski, bardzo doświadczony fotografik, od 1977 r. działający w Gdańskim Towarzystwie Fotograficznym. Jego prace należą do twórczości umykającej jakimkolwiek relacjom. Czarno-białe portrety i akty zachwycają pięknem modelek, doborem plenerów, a przede wszystkim doskonałym oświetleniem. Ostatnią z występujących poetek była młoda, czekająca na debiut książkowy, jednocześnie chyba najciekawsza Barbara Kuklińska. Jej erotyka jest ostrzejsza, z jednej strony zbuntowana przeciwko mężczyźnie, z drugiej strony płonąca absolutnym, krwistym pożądaniem. Minirecital dwóch znanych m.in. z "Szansy na sukces" sióstr Szmuda - Małgorzaty i Anny kończył spotkanie. Dziewczyny zaprezentowały zupełnie odmienny, za to w pełni świadomy wizerunek kobiety. Zaproponowały słuchaczom kobietę silną, pewną siebie, o ogromnym poczuciu humoru, z wielką dozą przyjaźni i miłości. Imprezę spiął klamrą Jan Gackowski, wystawiając pod pseudonimami Jan Cień i Jan Warstwowy swoje płaskorzeźby, nawiązujące do przyjętej przez niego na czas wystawy estetyki świntuszenia, a także sprośne, nazwane przez autora "klozetowymi", grafiki, wykonane flamastrem-. Trzygodzinny wernisaż zakończył się poczęstunkiem, podczas którego można było odetchnąć od zmasowanej, kobiecej ofensywy, jaką zorganizował Miejski Dom Kultury Suchanino razem z Gdańskim Towarzystwem Fotograficznym, które w ten sposób uczciło swoje 55-lecie. Borys Kossakowski